Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lifestyle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

O chlebie słów kilka...i moje ulubione przepisy na domowy bochenek.

Dziś nie będzie o diecie i odchudzaniu. Będzie o wypieku chleba. O naszym powszednim bochenku...ale zacznijmy od początku...


Historia chleba w pigułce


Pierwszy chleb upiekli nasi prehistoryczni przodkowie prawie 30 000 lat temu. Oczywiście płaski i twardy placek z gniecionych ziaren, wysuszony na słońcu wcale nie przypominał współczesnego bochenka. Bliżej mu było do tzw 'flat breads', czyli płaskich chlebków, które nadal są wypiekane w niektórych częściach świata. Najlepszym przykładem takiego wypieku są meksykańskie tortille, hinduskie chlebki naan, żydowska matza, czy dobrze nam znana grecka pita. Bochenek o kształcie i metodzie przygotowania podobnej do współczesnego dopiero pojawił się w starożytnym Egipcie. To Egipcjanie odkryli naturalne drożdże, i zaczęli hodować zakwas. Tradycję wypieku chleba na zakwasie kontynuowali następnie starożytni rzymianie, którzy rozprzestrzenili metodę na całą Europę. Drożdże spożywcze zostały użyte do wypieku chleba dopiero około roku 1800, a ich produkcja komercyjna ( w formie granulek lub kostki) zaczęła się pod koniec XIX wieku. Kolejnym etapem historii była produkcja chleba na skale masową w formie puszystych, białych, pszennych bochenków, metodą Chorleywood. Ta metoda wynaleziona w latach 60tych XX wieku, była i jest szczególnie popularna w Wielkiej Brytanii. Metoda pozwoliła na przyspieszenie procesu fermentacji i wypieku chleba, dzięki czemu biały bochenek stał się tani i powszechnie dostępny. Jednak ten wypiek nie był już tak smaczny ani odżywczy jak tradycyjny chleb. Nie składał się już tylko z wody i mąki, zostały do niego dodane ulepszacze, konserwanty oraz utwardzane tłuszcze. Całe szczęście w Polsce ta metoda nigdy się nie przyjęła, aczkolwiek użycie w procesach piekarniczych chemicznych zamienników, półproduktów, ulepszaczy i konserwantów jest w Polsce na porządku dziennym, a jakość pieczywa komercyjnego jest najniższa w całej naszej historii.

Rewolucja chlebowa!


Nie chcemy jeść sztucznego, niesmacznego chleba. Producenci pieczywa, wreszcie się o tym przekonali. Polacy szanują tradycję i doceniają tradycyjne smaki. 'Plastikowe' bułki do burgerów, czy chleby tostowe są obrzydliwe, i Polacy ich nie kupują. Piekarnie, które próbują oszukiwać na składnikach bankrutują, gdyż nawet przeciętny polak umie odróżnić razowca żytniego na zakwasie od jego podróby na drożdżach, zabarwianej karmelem. Pieczywo z supermarketów jest pełne ulepszaczy i kupujemy je tylko w ostateczności. Wreszcie zrozumieliśmy, jak istotna jest jakość i rozpoczęliśmy rewolucję chlebową! Tradycyjne, zapomniane receptury zostały odnalezione, zakwasy odświeżone, a zboża takie jak orkisz trafiły znów do użycia. W piekarniach pojawiły się bochenki, pieczone na liściu chrzanu, z dodatkiem kminu, z żurawiną. Rewolucja chlebowa również zaatakowała nasze kuchnie. Pieczemy domowy chleb! Nasze mamy, pukają się w czoło, bo nie po to przecież walczyły o nowoczesny świat, aby znów siedzieć w garach! Ale wypiek chleba w warunkach domowych jest tak prosty a efekt tak pyszny ,że fala rewolucji rozprzestrzenia się w szybkim tempie. Nawet moja koleżanka, kobieta sukcesu pracująca dla wielkiej korporacji, w weekend piecze zdrowe razowce na zakwasie. Blogi o wypieku chleba wyrosły jak grzyby po deszczu , ucząc nas od podstaw zasad piekarnictwa. A kto raz spróbował upiec domowy chleb, nigdy nie zapomni boskiego zapachu swojego pierwszego bochenka ani pierwszej, jeszcze parzącej w usta, posmarowanej grubo masłem, kromki. 

Mój chleb




Od dwóch lat piekę swój chleb. Podchodziłam do tego pomysłu jak przysłowiowy pies do jeża, ale w końcu się złamałam. W Wielkiej Brytanii można co prawda dostać smaczny chleb, ale jest on tak drogi, i trudno dostępny, że byłoby głupotą choćby nie spróbować upiec własnego bochenka .Stwierdziłam, że złapię byka za rogi, skoczę na głęboką wodę i zrobię swój własny zakwas. I to była pierwsza niespodzianka. Zrobienie zakwasu okazało się prościutkie, był gotowy już w przeciągu tygodnia! Teraz mój zakwas ma ponad dwa lata i mieszka w lodówce, dokarmiany co 10-14 dni. Mój mąż nazywa go Edgar, i mówi, że boi się otwierać lodówkę bo widzi jak Edgar oddycha...
Ja tam kocham Edgara! Przez ostatni rok, dzięki niemu upiekłam i pożarłam wiele pysznych bochenków. Nie wyobrażam już sobie nie móc upiec chleba. Nie będę kłamać, zdarza mi się kupić pieczywo, szczególnie gdy nie mam czasu w weekend, ale jest to raczej sporadyczne. Domowy chleb robi również furorę wśród rodziny i znajomych. Gdy kogoś odwiedzam, to zawsze przynoszę im świeży bochenek zamiast kwiatów czy ciasta, wierzcie mi gospodarze nigdy nie narzekali!
Na prawde zachęcam Was do pieczenia własnych chlebów :)

Poniżej zamieszczam wszystkie niezbędne informacje i odnośniki, jak również moje ulubione przepisy: na chleb na drożdżach bez wyrabiania oraz na mój ukochany zakwasowy razowiec na miodzie. Powodzenia!

  • Zakwas żytni według Liski z Pracowni Wypieków - niezawodny przepis, udał się za pierwszym razem: Zakwas żytni - przepis

  • Metoda wypiekania bochenków z białej mąki, również z Pracowni. Wszystkie białe chleby, oraz chleby mieszane, piekę w garnku żeliwnym (aczkolwiek naczynie żaroodporne z przykrywka też się nada). Ta metoda gwarantuje grubą i chrupiąca skórkę, a chleb równomiernie się piecze. Garnek żeliwny tworzy atmosferę prawdziwego pieca chlebowego : Metoda Garnka Żeliwnego


Chleb z Garnka




Chleb z chrupiącą skórką, z dużymi dziurami jak ciabatta, nie trzeba go wyrabiać i nie czuć go drożdżami. Polecam każdemu wyprobowanie tego przepisu. (oryginalny przepis pochodzi z bloga Kwestia Smaku)

Składniki:

• 400 g mąki pszennej chlebowej lub tortowej

• 1 łyżeczka soli

• 1 łyżeczka cukru

• 3/4 łyżeczki suchych drożdży instant

• 300 g chłodnej wody

Przygotowanie:

Składniki na chleb przekładamy do miski i mieszamy reką lub mikserem przez około minutę (uwaga ciasto jest bardzo mokre i lepiące) , odstawiamy na 12 - 18 godzin do wyrośnięcia (najlepiej na noc).

Blat kuchenny oprószyć mąką i wyłożyć w to miejsce ciasto z miski. Oprószonymi mąką dłońmi złożyć boki ciasta do środka tworząc kulę.

Na blacie kuchennym położyć czystą ściereczkę kuchenną, obficie oprószyć ją mąką, położyć w to miejsce ciasto łączeniem do dołu. Przykryć ciasto wystającymi bokami ściereczki, przełożyć do miski lub durszlaka i zostawić w ciepłym miejscu na 1 - 2 godziny. Ciasto jest gotowe po podwojeniu objętości.

Nagrzać piekarnik do 240 - 250 stopni C, ustawiając kratkę w dolnej 1/3 części piekarnika a na niej przykryty garnek żaroodporny

Ostrożnie, wyjąć gorący garnek z piekarnika i zdjąć pokrywę. Umieścić ciasto w garnku łączeniem do góry (zsunąć ze ścierki lub szybko i ostrożnie przenieść w oprószonych mąką dłoniach). Garnek przykryć i piec przez 30 minut. Zdjąć pokrywę i piec dalej aż chleb będzie dobrze zrumieniony ale nie przypalony przez kolejne 30 minut.

Wyjąć garnek z chlebem z piekarnika, otworzyć, po kilku minutach podważyć chleb nożem i wyjąć go z garnka. Odłożyć na kratkę do całkowitego ostudzenia.


Razowiec na Miodzie



Pyszny, wilgotny lekko kwaskowy razowiec, taki ''przedwojenny', jakby to moja babcia powiedziała. Przepis dla cierpliwych bo wyrastanie może mu nawet zająć cały dzień! (oryginalny przepis pochodzi i bloga Lawendowy Dom )

Składniki:

300 g zakwasu żytniego

450 g mąki pszennej razowej

240 g wody

1 1/2 łyżki miodu

łyżeczka soli

Przygotowanie:

Składniki na chleb przekładamy do miski i mieszamy 10 minut mikserem z końcówką do ciasta drożdżowego lub ręką (uwaga! ciasto jest bardzo wilgotne)

Ciasto przekładamy do formy keksowej wysmarowanej olejem i wysypanej otrębami lub mąką razową.

Formę z chlebem odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Trwa to zazwyczaj ok. 5-6 godzin. Wszystko zależy od kondycji zakwasu. Gdy poziom ciasta równy jest brzegowi formy włożyć chlebek do zimnego piekarnika i nastawić temperaturę na 230 st.C, na dno można wrzucić kilka kostek lodu, które rozpuszczając się, wytwarzają parę. Po 20 minutach zmniejszam temperaturę do 180 st.C i piekę chleb jeszcze 40 minut. Upieczony chleb powinien brzmieć 'pusto' , gdy go pukamy od dołu. Gotowy wykładam na kratkę do ostygnięcia.









piątek, 17 października 2014

Zapiekanka Curry i czwartkowe ważenie .

W tym tygodniu na ważeniu nie najgorzej mi poszło, ale też nie nadzwyczajnie...-1 lbs. Nie jest to nic, ale mogłoby być zawsze lepiej, tym bardziej, że byłam bardzo grzeczna, i trzymałam się limitu synsów. Jednak nie martwię się zbytnio - w końcu spadek to spadek! Widzę przecież jak waga co raz bardziej przypomina tę z przed ciąży.

Dzisiaj na spotkaniu mieliśmy tzw Christmas Party...wiem, tragicznie wcześnie! Ale gra motywacyjna prowadzona przez konsultantke bardzo mi się spodobała. Musieliśmy po prostu napisać jaki prezent chcemy sobie sami sprawić na Święta. A oto mój prezent! 





Bardzo realny zresztą, bo jestem tuż, tuż! Już nawet w niektóre spódnicę się mieszczę, Ale jeansów jeszcze nie zapnę. To zdjęcie ustawiłam sobie jako tapetę w telefonie, aby sobie o tym prezencie/postanowieniu regularnie przypominać :)

W ostatnim tygodniu byłam bardzo leniwa - praktycznie nic nowego nie ugotowałam, tylko sięgałam do mojej bezdennej zamrażalki. Tak więc na obiad mieliśmy spaghetti bolognese, gołąbki, leczo. Oczywiście wszystko bez synsów! Wszystkie te potrawy są bardzo smaczne i niczym nie odbiegają od ich pełnotłuszczowych wersji, jednak po tygodniu takiego jedzenia zawsze mam ochotę wypróbować nowe przepisy. Dlatego dzisiaj zrobię polecany przez wielu Curry Loaf, czyli zapiekankę curry.

Przepis jest bardzo prosty, ale niestety produkty na niego są dostępne tylko w UK. Co ważne, Curry Loaf nie ma synsów, a jemy go na zimno, jako przekąskę, czy jak ja dzisiaj,na kolację z sałatą. 






Curry Loaf / Zapiekanka Curry *


1 puszka Chickpea Dhal (tylko Asda i Tesco są Free) 



1 paczka ryżu smakowego Batchelor's (przyrządzamy go wg przepisu na opakowaniu) 

dodatkowe przyprawy: np łyżeczka wędzonej papryki, lyżeczka kuminu, płatki chilli

4 jajka

Wszystko mieszamy, wkładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub folią i pieczemy przez 40 -45

minut w 180 stopniach.

* syns - 0

wtorek, 14 października 2014

Zasady Slimming World (4) - Syns


SYNSY (nazywane również grzechami) , są to punkty które musimy liczyć za wszelkie produkty które nie są wymienione jako produkty Free, Superfree lub Healthy Extra. Np tłuszcze, słodycze, dodatkowy tłusty nabiał czy chleb, alkohol, produkty mączne itp. Każdego dnia mamy pulę synsów do wyczerpania - 15 (a minimum należny ich użyć 5). Produkty mające wartość synową należny ważyć i mierzyć.

Produkty które nie należą do list Free i Superfree mają przypisaną konkretną wartość synsów – specyficzną dla danego produktu (np łyżka płaska dżemu ma 1 syn, batonik KitKat dwa paluszki ma 5,5 synsa a płaska łyżeczka masła ma 2 synsy).

Wartości synsów możemy sprawdzić albo w specjalnej książce, albo na aplikacji w telefonie/stronie Slimming World (ale tylko osoby które chodzą na spotkania maja do nich dostęp), lub po prostu można wpisać w Googla frazę ''How many syns in...'' a odpowiedź na pewno wyskoczy z innego forum. Można również (choć nie zawsze jest to dokładny sposób) liczyć za każde 20 kcal produktu 1 syn. Ta ostatnia metoda szczególnie sprawdza się przy produktach polskich.

Postaram się regularnie umieszczać listy syns tutaj na blogu, przynajmniej te podstawowe. Jeżeli umieszczam przepis na blogu to wartość syns znajdziecie zawsze pod przepisem.

Po więcej informacji i wsparcie zawsze możecie się udać na grupę na Facebooku – ''Slimming World po Polsku'', gdzie poznacie wiele osób stosujących dietę Slimming World, mieszkających zarówno w UK , jak i w Polsce.




Zasady Slimming World (3) - Healthy Extras


Każdego dnia oprócz produktów Free i Superfree musimy wybrać po jednym Healthy Extra z każdej grupy. Dodatki Healthy extra dokładnie odmierzamy!

Healthy Extra ''A'' (HeA) *

Produkty z tej grupy to źródło wapnia, który jest bardzo ważny między innymi dla naszych kości i zębów. Spożywanie go w odpowiednich ilościach zapobiega jego niedoborom, a także pomaga w utracie wagi i zachowaniu dobrego zdrowia.
Codziennie należy wybrać jeden produkt z poniższej listy!

Mleko:



350ml mleko chude

250ml mleko półtłuste
175ml mleko pełne
250ml półtłuste mleko kozie
200ml pełne mleko kozie
130ml mleko owcze
350ml niesłodzone mleko sojowe wzbogacone w wpań
250ml słodzone mleko sojowe wzbogacone w wapń
250ml mleko ryżowe wzbogacone w wapń

Sery:

28g Sera żółtego
42g Feta

42g Mozzarella
42g Odtłuszczonego sera żółtego
5 x 17.5g Dairylea Light Triangles
3 x 17.5g Dairylea Original Triangles
6 x 17.5g The Laughing Cow Extra Light Triangles
2 x Mini Babybel Cheese
3 x Mini Babybel Light Cheeses

Healthy Extra ''B'' (HeB) *

Produkty z tej grupy to źródło błonnika. Spożywanie go w odpowiednich ilościach ułatwia proces trawienny, a także pomaga w utracie wagi.
Codziennie należy wybrać jeden produkt z poniższej listy!

Płatki zbożowe:



35g płatków owsianych
35g musli bez dodatku cukru
35g All-Bran Bran Flakes
35g Puffed Wheet

35g Shredded Wheat
2 x ciasteczka Weetabix

Pieczywo:

60g pieczywa wholemeal
6 x Finn Crisp Original Thin Crisps
3 x Finn Crisp Original Rye Crispbread
5 x Oat/Scan bran
4 x Ryevita (Original/Rye)

Batoniki zbożowe:

2x Alpen Light

Oliwa z Oliwek – 1 łyżka


* Listy produktów przeze mnie wymienionych nie są pełne. Lista produktów często ulega zmianie. Listę będę regularnie uaktualniać.  


piątek, 29 listopada 2013

What's up? Friday, czyli co lubię w piątki (2)


1. U mnie w kuchni -
Ogarnął mnie ostatnio szał na hodowanie kiełków. Po prostu uwielbiam te małe chrupiące ziarenka z ogonkami! Polecam je wszystkim, szczególnie zimą, gdyż są bombą witaminową, a łatwo się je hoduje i przy tym są niezmiernie tanie!




2. Jak fitnessuje-                      
Circuits, czyli trening obwodowy. To dobre ćwiczenia dla takich leniwców jak ja! Szybko spala się kalorie i wzmacnia ciało (moje zajęcia trwają tylko 40 min, a po nich czuję się jakbym przebiegła maraton!), ćwiczenia są urozmaicone (gdyż zmieniamy rodzaj wykonywanego ćwiczenia co kilka minut), a przy tym nie trzeba mieć wyczucia rytmu czy być super skoordynowanym. Polecam tym, którzy chcą widzieć efekty dość szybko, i maja problemy z samo-motywacja!




3. Nowa pozycja w mojej biblioteczce?
Nowa książka kucharska Jamiego Olivera ''Save with Jamie''. Podobna w swoim przekazie do innych książek Jamiego. Znajdziemy w niej łatwe i zrozumiale przepisy na barwne potrawy pełne smaku. Uwaga, apetyczne zdjęcia potraw grożą ślinotokiem! Fajne jest to , że wszystkim przepisom z tej książki przyświeca idea oszczędności. Nie tylko znajdziemy tutaj wskazówki, jak gotować taniej, ale również, pomysły na pyszne, nowe potrawy z resztek wczorajszego obiadu oraz wskazówki jak nie marnować jedzenia. Ciekawa, inspirująca książka i super pomysł na świąteczny prezent dla tych co lubią gotować!




4. Moje ulubione gify podsumowujące ostatni tydzień....


Idąc na imprezę....

Gdy po wielu godzinach przed lustrem, nareszcie jestem zadowolona z fryzury....





Tak się czuję, gdy nałożę makijaż ze sztucznymi rzęsami....






Kiedy wkładam szpilki, to zawsze wydaje mi się ,że to dobry pomysł.... ale już po godzinie, mam tak...






A w klubie, gdy tylko uslyszę ulubioną piosenkę to zamieniam sie w gwiazdę parkietu! :)





Have a great weekend!
xx






piątek, 13 września 2013

What's up? Friday, czyli co lubię w piątki (1)



Rozpoczynam serię piątkowych postów! Wpisów z przymrużeniem oka. W piątki będzie na luzie, będzie o tym co przykuło moja uwagę w danym tygodniu, co mi się spodobało, co ciekawego znalazłam w internecie. Będzie o książkach które czytam , o plotkach które mnie rozbawiły, o ćwiczeniach, którymi wykańczam się na siłowni, o przypisach które chcę wypróbować. Czyli piątki będą o wszystkim i o niczym! Mam nadzieje, że ten format Wam się spodoba i zagości na moim blogu na stałe!
To zaczynamy....


1. Książka, którą ostatnio czytam to ,,Życie w Słoiku'', Jacka Mayera. Książka o bohaterce holokaustu, której historię po wielu latach zapomnienia odkryła grupa amerykańskich uczennic. Poruszającą, wzruszająca opowieść , która wciąga czytelnika od pierwszego rozdziału.





2. Mój ulubiony napój w tym tygodniu - czeskie piwo Kozel, ciemne i karmelowe. Spędziłam ten weekend w Pradze, i ów napitek najbardziej mi smakował po długim dniu zwiedzania!






3. Przepis, który dodaję do zakładek - Zupa ze słodkich ziemniaków i chorizo. Planuję jednak zamienić ziemniaki na dynię, bo widziałam już pierwsze dynie w sklepach! Bardzo jesienne, rozgrzewające klimaty. Link do przepisu tutaj . Przepis Jamiego Olivera, zdjęcie z bloga http://karmelowy.pl/




4. A na koniec, ulubione gify, czyli jak mi minął tydzień!

Kiedy w Pradze, kelner stawiał przede mną talerz z knedlikami to....





Kiedy moja przyjaciółka oznjamiła mi, że nie lubi piwa i nawet w Pradze pić piwa nie będzie......


 photo tYfaaA8_zps7ad27c0f.gif



Po całym dniu zwiedzania, gdy tylko wchodziłam do hotelu...


 photo tumblr_moownkcNI41r3gb3zo1_250_zpsbd731c58.gif


Gdy po długim weekendzie spędzonym w Pradze musiałam znów pójść do pracy....


 photo polar-bear-dragging-himself-around_zps3a047ccf.gif



W tym tygodniu na siłowni, gdy spalałam te wszystkie piwa i knedliczki....


 photo walrus-workout_zpsfbd24e0c.gif



To wszystko na dziś....życzę Wam super weekendu!

xx

A.


niedziela, 11 sierpnia 2013

Pocztówka z Wakacji - Alpy Francuskie

 Alpy w lecie? W Alpy przecież jeździ się zimą na narty! Taka była moja pierwsza reakcja gdy okazało się, że tam właśnie spędzimy nasz tegoroczny urlop. Droga mi przyjaciółka zaprosiła nas na swój ślub i wesele, które miało się odbyć w Chamonix w czerwcu. Skoro i tak jechaliśmy do Chamonix postanowiliśmy spędzić tam cały tydzień. Jednak walizkę pakowaliśmy z dużymi wątpliwościami, gdyż zazwyczaj wczasy kojarzyły nam się z wyjazdem do ciepłego kraju i z wylegiwaniem się na plaży.
Co za niespodzianka! Wakacje w Alpach Francuskich okazały się najlepszym urlopem jaki kiedykolwiek mieliśmy, a do Chamonix ( i sąsiadującego Annecy) planujemy wracać w najbliższej przyszłości wiele razy.


Co? Gdzie? Jak?


W Chamonix wynajmowaliśmy wraz z przyjaciółmi alpejski domek, tzw 'Chalet'. Jest to opcja o wiele lepsza niż noclegi w hotelu z wielu względów. Po pierwsze warto zdecydować się na domek gdyż jest on o wiele tańszy niż przeciętny pokój hotelowy. W takim domku również mamy do dyspozycji w pełni wyposażoną kuchnię , a nawet grilla. Już nie wspominając o wielkim tarasie, ogrodzie i przestronnym salonie z kominkiem. Ta opcja szczególnie się sprawdzi jeżeli podróżujemy z dziećmi. Komfort domku jest nieporównywalny z czterema ścianami ciasnego pokoiku hotelowego gdzie jesteśmy na dodatek zdani na jadanie na mieście.
Nasz domek miał jeszcze jedną zaletę...Widok. Zapierający dech w piersi Widok przez duże W! Codziennie rano, zanim jeszcze w pełni się obudziliśmy, odsłanialiśmy okno...i szczypaliśmy się aby sprawdzić, czy oby nadal nie śnimy. Oto nasz Widok...



Jeżeli myślicie o wyjeździe do Chamonix latem, dobrym rozwiązaniem będzie wynajęcie samochodu na czas pobytu. Najbliższe lotnisko znajduje się w Genewie, godzinę jazdy od Chamonix. Firmy przewozowe oferują transfery aczkolwiek musicie się przygotować na koszt ok 90 Euro od osoby za bilet powrotny. Wynajem małego samochodu na tydzień, rezerwowanego z wyprzedzeniem będzie Was kosztować ok 150 Euro. Mając samochód w Chamonix będziecie mogli zwiedzić okolicę, pojechać po zakupy do supermarketu ,wybrać sie na wycieczkę do Włoch czy Szwajcarii.


Atrakcje Alpejskie


Wakacje w Alpach Francuskich są idealnym rozwiązaniem dla osób aktywnych, kochających naturę i piesze wędrówki. Szlaki górskie są świetnie utrzymane, dobrze oznaczone i bardzo urozmaicone. Niektóre szlaki są zarezerwowane tylko dla piechurów o wyjątkowo dobrej kondycji, aczkolwiek znajdziecie tam też wiele tras, na które można zabrać ze sobą dzieci czy osoby starsze. Przemiłe panie w Office the Turisme w Chamonix pomogą wam wybrać odpowiedni dla Was szlak biorąc pod uwagę Wasze umiejętności i chęci! Jeżeli chodzenie po górach wam się znudzi, zawsze możecie przerzucić się na rower górski, kajak, ponton a nawet pojeździć na nartach na lodowcu. Dla tych co mają ochotę na trochę ekstremy, Chamonix (jak również Annecy) oferują najlepsze warunki do uprawiania paralotniarstwa. Możecie spróbować tego sportu wykupując lot w tandemie, albo zapisując się na kurs.




Mimo, że powyższe atrakcje są mi bliskie (no może poza paralotniarstwem), ja zakochałam się miłością jedynie prawdziwą w innym rejonie alpejskim - Annecy (godzinę jazdy od Chamonix). Annecy słynie z przepięknego jeziora polodowcowego, romantycznej starówki i systemu kanałów miejskich (stąd często nazywane jest Wenecją Alpejską).
Uwielbiam wszelkie sporty wodne, a w wodzie czuje się jak, no...ryba w wodzie. Wychowałam się nad morzem, a każde wakacje jako dziecko i osoba już pełnoletnia spędzałam nad kaszubskim jeziorem. Nic dziwnego, że w Annecy poczułam się jak w domu. Jezioro ma kolor lazurowy, nigdy nie widziałam jeziora w takim odcieniu! Jest bardzo czyste i tak krystaliczne, że nawet w najgłębszej jego części możemy zobaczyć dno.
Jezioro Annecy ma ponad 14km długości i aby je zwiedzić, możemy wybrać się na godzinną wycieczkę statkiem turystycznym, albo po prostu wynająć łódkę/kajak/rower wodny. My wybraliśmy tę ostatnią opcję!
Co prawda w czerwcu woda była zdecydowanie za zimna abyśmy mogli popływać w jeziorze bez ryzyka zapadnięcia w hipotermię, w lecie publiczne plaże zapełniają się turystami i tubylcami, którzy szukają ochłody w trakcie upałów.Na około jeziora biegnie ścieżka rowerowa o długości 47 km. Częścią tej trasy jechali w tym roku kolarze Tour De France! Okoliczne sklepy rowerowe oferują wypożyczenie jednośladu już za ok 5 Euro za dzień.







Spacerując po starówce, przeniesiemy się w czasie. Klimat średniowiecznej Francji nadaje temu miejscu wyjątkowo romantyczną atmosferę. Brukowane wąskie uliczki, malutkie francuskie 'Bistra' z dosłownie kilkoma stolikami wystawionymi na zewnątrz, piekarnie sprzedające aromatyczne croissanty i lodziarnie z lodami o wyrafinowanych smakach! Wszystko w wersji 'mini', nie na pokaz, bez szpecących wielkich reklam i afiszy. To co kocham we Francji i francuzach to sprzeciwienie się trendom turystycznym, komercji i tandecie. Annecy jest takie samo jak kilkadziesiąt lat temu, do głębi francuskie, nie podlizujące się turystycznej klienteli. Nie znajdziecie tu budek z hamburgerami, tandetnych straganów z pamiątkami na każdym rogu czy Irlandzkiego pubu. Dlatego jeżeli zdarzy Wam się odwiedzić to fantastyczne miejsce, nie szukajcie baru z wielką literą 'M', aby zjeść szybki i niedrogi posiłek. Zamiast tego wybierzcie się na francuskie naleśniki 'Crepe' w jednej z maleńkich restauracji na starówce! Ale tu już przechodzimy do tematyki kuchennej...


Najlepsze na koniec, czyli Kuchnia Sabaudzka


Kuchnię Sabaudzką, która jest charakterystyczna dla okolic Chamonix, określa jeden składnik - SER. Ser pojawia się jako główny komponent w większości potraw regionalnych, więc jeżeli nie przepadacie za intensywnym smakiem (i zapachem) ostrych serów, radzę stołować się w restauracjach włoskich (których w Chamonix jest zatrzęsienie!) lub wybierać z menu tradycyjne dania francuskie.
Na całe szczęśćcie dla mnie (ale nie dla moich bioder), kocham sery! Im bardziej śmierdzący tym lepiej! Jednym z najbardziej znanych serów regionu jest Reblochon, ser miękki, trochę przypominający Brie. Tradycyjny składnik sabaudzkiej zapiekanki ziemniaczanej, Tartiflette.( Monika, na swoim blogu O!kuchnia zamieściła przepis na pyszną zapiekankę Tartiflette z polskim odpowiednikiem sera Reblochon, jeżeli macie ochotę wypróbować tą alpejską potrawę).
Kolejne popularne danie, jakie znajdziemy w menu w rejonie Sabaudii jest wszystkim znane Foundue, czyli mieszanka stopionych serów, białego wina i przypraw. Pycha! Czego chcieć więcej niż garnek tej aromatycznej, kremowej, gorącej jak lawa wulkaniczna mieszaniny! Tradycyjnie Founde podawane jest z kawałkami bagietki, ziemniakami w mundurkach oraz regionalnymi wędlinami. Lubię to!




Jeżeli na obiad Foundue, to co na deser?....deska serów! Wiem, jestem niepoprawna...ale przy takim wyborze, żal byłoby nie spróbować wszystkiego po trochu! Bardzo nam przypadł do gustu sposób podawania serów w tym rejonie - z miseczką miodu. To smaczne połączenie (szczególnie w przypadku sera koziego - Chevre) zostało przez nas zaadoptowane na stałe.
Będąc w Annecy zajrzeliśmy do sklepu z serami...godzinę później i lżejsi o 20 Euro, ale zaopatrzeni w najlepsze 'śmierdzielki' regionu opuściliśmy owy dobytek. Przemiła Pani w sklepie zapakowała nam wszystko hermetycznie aby nas przypadkiem nie wyrzucono z samolotu z podejrzeniem o przewóz broni chemicznej!


Oczywiście nie jedliśmy samych serów przez tydzień (chociaż stanowiły one podstawowy skladnik naszej diety). Będąc we Francji codzienne odwiedziny w piekarni (Boulangerie) stają się wręcz obowiązkiem. Croissanty, Pain au Chocolate, dziesięć rodzajów bagietek, tarty z kozim serem, już nie wspominając o dziale Pattiserie, z dziełami sztuki cukierniczej takiej jak makaroniki, czy ciastka z musem czekoladowym!








Na wzmiankę również zasługują francuskie kawiarnie, serwujące pyszną, prawdziwą, mocną i aromatyczną kawę. Taką jaka powinna być, podaną w niewielkiej filiżance ale na tyle mocną że stawia na nogi na dobrych kilka godzin. Nie tak jak półlitrowe sikacze w papierowym kubku ze znanej wszystkim sieciówki.Do kawiarni chodziliśmy codziennie. Przed śniadaniem. Po śniadaniu. A po obiedzie...zamienialiśmy konsumpcję kawy na konsumpcję wina. Ale to już inna historia, która nie do końca nadaje się do publikacji!

Mam nadzieję, że udało mi się w tym poście chociaż trochę Wam przybliżyć atmosferę Alp Francuskich. Jest to wyjątkowy region, który zachwyca widokami, tradycjami i prostotą życia. My zakochaliśmy się w tym miejscu na zabój! Teraz planujemy zimową wyprawę...jednak najpierw muszę się nauczyć jeździć na nartach...Good Luck to me ! ;)























sobota, 27 lipca 2013

Let the Fun Begin!

Mój pierwszy oficjalny wpis na 'A Cup of Life'! Tak się cieszę, że w końcu zdecydowałam się rozpocząć moją przygodę! Prowadzenie bloga planowałam już od wielu lat więc moja głowa pęka od pomysłów, porad i doświadczeń którymi chcę się z Wami tu podzielić.

Na moim blogu przede wszystkim planuję dobrze się bawić i mam nadzieję, że do mnie w tej zabawie dołączycie! 'A Cup of Life' jest o codzienności, o radości z rzeczy powszednich i o tym jak zachować równowagę między karierą, domem, małżeństwem i maleńkim dzieckiem . Mój blog jest jednak przede wszystkim o  gotowaniu  i jedzeniu wg zasad diety Slimming World i o zdrowym trybie życia, które są dla mnie bardzo ważne. 

Od zawsze zmagałam sie z własną wagą i ograniczeniami swojego ciała, a Slimming World pozwolił mi nad tym chaosem zapanować. Zapraszam do lektury i mam nadzieję że do mnie dołączycie w walce o zdrowasza i szczuplejszą wersję samych siebie!
Jako, że jedną z idei Slimming World jest twierdzenie, że wszystko jest dla ludzi, pojawią się tutaj również przepisy na kaloryczne i niedietetyczne potrawy. Nie możemy wszakże zrezygnować z wszelkiej przyjemności!

Dzięki, że mnie tutaj odwiedziliście.
Do zobaczenia wkrótce! 

xx

Aga